Słowackie winkle

2010
07.18

Ponieważ po poprzednim wypadzie (Węgry) dało się odczuć braku ostrzejszego latania po winklach na pomysł odwiedzenia naszych południowych sąsiadów przystał Mur (Michał). Koncepcja wyjazdu była prosta i klarowna. Lecimy głownie polatać, nacieszyć się jazdą, pozamykać opony, nacieszyć oczy widokami. Bez zbędnych przystanków i zwiedzania :).

Wyjazd oczywiście w piątek, miejsce spotkania Ustroń. W czasie dojazdu udało mi się ominąć jedna burzę, później kolejną. Przed trzecią uratował mnie wiadukt, w kilka minut w tym samym miejscu zatrzymało się kilku innych motocyklistów a nawet pare aut. Oberwanie było tak gwałtowne, że na jezdni zalegało kilka cm wody. Nie muszę pisać co to znaczy w połączeniu z pięknymi koleinami na naszej Drodze Krajowej nr 1. Po wbiciu się w kondoma (czyli ubranie przeciwdeszczowe) oraz przejściu z ulewy na zwykły deszcz mogłem kontynuować swój adventure. Reszta trasy już spokojnie, na miejscu obiad oraz złocisty trunek.

Kolejny dzień to już tylko jazda, mimo że tą samą trasą jechałem rok temu, to cieszy mnie fakt, że mogłem ją pokazać znajomemu. Bierzący odcinek jest zaznaczony na na mapie na niebiesko, liczy sobie 387km. Dziesiątki zakrętów, przechodzących jeden w drugi, przełęcze, jeziora. Bajka. Wcześniej wspomniałem o zamykaniu opon, chodzi o maksymalne złożenie w zakręcie, tak aby cały bierznik po boku stykał się z podłożem. No niestety jeszcze sporo brakuje. Może kiedyś :)

Trasę kończymy polem namiotowym we Frydmanie, jako stały bywalec domagam się zniżki ( w końu jestem już drugi raz tutaj w tym roku) którą w końcu otrzymuję. :) Powrót to już klasyczna droga przez Jurę, bez korków, bez nadmiernego ruchu za to w pięknych okolicznościach przyrody. Generalnie mocno „skomplikowany” plan wyjazdu udało się zrealizować w 100%.

Kilometraż: 1010km
Mapa

Tags: , ,

Jeden komentarz dla wpisu “Słowackie winkle”

  1. kobra napisał(a):

    Ależ ten mój się rozbija po Europie:)