Harley nie hamuje…

2009
11.29

…czyli z Vegas do tamy Hoovera. Odwiedzając Vegas nie mogłem sobie odmówić wypożyczenia HD i dotarcia do słynnej tamy Hoovera. Samo prowadzenie HD nie sprawia kłopotów, gorzej z hamowaniem. Przyzwyczajony do absu bez problemu zablokowałem przednie koło w czasie hamowania przed czerwonym światłem. Odpuszczenie hamowania i ponowne hamowanie wyprowadziło nas z opresji, ale zrobiło mi się gorąco. Ale do rzeczy… wyjechanie z LV trwa całą wieczność, niby miasto o populacji zbliżonej do Łodzi to same przedmieścia ciągną się w nieskończoność. W końcu udało się, jedziemy malowniczą drogą przez Nevadę, wzdłuż jeziora Mead, ciepły listopadowy wiatr chłodzi nasze twarze. Gang V-twina miło odbija się od okolicznych skał, mimo że jedziemy nie śpiesznie sprawnie dojeżdżamy do tamy. Decydujemy się na szybki tour, łącznie z wejściem do środka. Jesteśmy mocno zdziwieni, że taką realizację udało się wykonać w zaledwie 5 lat i to w okresie głębokiego kryzysu… Po godzinnym tourze, zbieramy się do Vegas, niestety jest to listopad i trzeba się liczyć z tym że szybko robi się ciemno. Na czas dojeżdżamy do wypożyczalni i oddajemy sprzęta. Uczucie jazdy przez Nevade, bezcenne. Viva Las Vegas!

Kilometraż: 110km

Pokaż Vegas 2010 na większej mapie

Tags: , ,

Jeden komentarz dla wpisu “Harley nie hamuje…”

  1. kobra pisze:

    Harley był czymś nowym i ciekawym, ale wole nasze enduro;)