Mimo iż od poprzedniego wyjazdu minąło raptem kilka dni rozentuzjazmowany zacząłem planować kolejną eskapadę typu lone wolf :) Nie mogło to być zbyt daleko bo miałem do dyspozycji tylko piątek po robocie, sobotę oraz niedzielę. Właściwie to czemu nie okrążyć Tatr? W miniony weekend dojechałem tylko na Podhale, więc wypada teraz mocniej wyeksploatować tę okolicę. Szkic trasy pojawił się błyskawicznie, start w okolicy Wisły a dokładniej miejscowość Brenna, finish w Zakopanem albo okolicy, oczywiście nie będę jechał najkrótszą drogą, wręcz przeciwnie czyli znowu wracam na Słowację. OK. Byle do piątku.
Archwium - Sierpień, 2009
Bieszczady
2009
08.05
08.05
Po dość długiej absencji w siodle (chodzi mi o nawijanie kilometrów), stwierdziłem że pora się znów gdzieś wybrać. Tym razem padło na Bieszczady. Te tereny mam nieźle zjeżdzone rowerem (łącznie ze spaniem w Bieszczadzkiej ambonie), czas spojrzeć z innej perspektywy. Dzień przed wyjazdem ślęńczę nad mapami i wyznaczam trasę, byle dalej od głównych dróg, jak najwięcej bocznymi mniej uczęszczanymi. Trasa do Polańczyka wyznaczona i wpisana w navi, graty przygotowane.