Pierwszy zlot forum ADV

2009
04.27

Ponieważ już od dłuższego czasu czytuję/piszę na polskie forum ADV przyszedł czas zlotu. Co by poznać się i wspólnie polatać. Jako miejsce pierwszego zlotu została wybrana kotlina Kłodzka a dokładniej Wolibórz (raptem 300km do Łodzi).

Dzień 1

Trasa bocznymi drogami wyznaczona, graty spakowane, bak pełen, dzień wolny załatwiony zatem 24 kwietnia przed południem startuję. Do celu jadę niespiesznie, kawka na stacji, smaczne jedzonko po drodze, generalnie delektowanie się jazdą. Niestety nie pamiętam dokładnie miejsca gdzie jadłem, ale obiadek pierwsza klasa, i te zakręcone frytki :) Mniam. Po relaxie, smarowanie łańcucha, rękawiczki, kask i jazda. Zostało raptem 100km, szkoda, przyjemnie się jedzie. Pogoda drut, temp. idealna, wiosna w pełni. Zbliżając się do Woliborza, mijam fantastyczny znak drogowy, Uwaga: 12 zakrętów. Tego mi brakowało w tej płaskiej, nizinnej Łodzi. Yeeah! Na winklach trochę piasku a asfalt nieco dziurawy więc trzeba uważać. Nie ma to tamto, jest super. Navi prowadzi jak po sznurku, dojechałem na miejsce, kilka formalności, kasa bubu i lecę się rozbijać, znaczy namiot rozbijać. Na miejscu jest już spora grupa forumowej braci, większość stoi przy swych maszynach i snuje opowieści o wyprawach. W końcu to przecież forum ADVenture Riders :). Wspomnę tylko iz każdego przyjeżdżającego witają shootem wody ognistej, jak miło. :) Szybko lokalizuję kilka metrów wolnej przestrzeni i rozstawiam swój mikro namiocik. Wciąż zjeżdżają kolejni, nawet późną nocą, tymczasem wieczorek zapoznawczy z alco., kiełbaskami pieczonymi nad ogniskiem w pełni. Zlot do kameralnych nie należy, jest co najmniej kilkadziesiąt osób. Opowieści o wyprawach, szlifach (glebach na moto), wyższości sprzętu ciągną się w nieskończoność. Niestety robi się późna noc i decyduję się teleportować do swego apartamentu. Jest przeraźliwie zimno, w granicach 5°C, w końcu to przecież kwiecień, a ja tylko w kilogramowym czyt. cieniutkim śpiworze. Zakładam na siebie wszytko co mam, a na wierzch kładę folię NRC (taka srebrno-złota, używana w ratownictwie). Spanie w moto ciuchach do najwygodniejszych nie należy, ale w końcu udaje mi się zasnąć.

Dzień 2

Nie zamarzłem. Już o świcie zaczęły się przygazówki, zatem z dalszego spania nici. Pierwsza myśl, gorący prysznic co by się troszkę rozmrozić. Nie myliłem się, ciepła woda postawiła na nogi, herbata i śniadanko również. Zbieranie się trwa dość długo, o jeżdżeniu w tak dużej grupie nie ma mowy. Szybko tworzą się grupki, mój team liczy 4 osoby. Trasa opracowana, startujemy. I właśnie teraz zaczyna się najfajniejsza część zlotu. Łykamy kolejne winkle (zakręty), pagórki, mosty, miejscowości. Krajobraz ciągle się zmienia, niestety nie zawsze jest czas na jego podziwianie, asfalt miernej jakości w dodatku przypominający troszkę ser Sokół, wymaga skupienia. Od czasu do czasu robimy przerwy, jest też chwila na zwiedzanie: kaplica czaszek w Czermnej. W końcu trafiamy na genialną Autostradę Sudecką. Nazwanie tej drogi autostradą jest mocno nad wyraz, ale wyremontowana jej część robi wrażenie. Przez bite kilkanaście kilometrów banan nie schodził z mej twarzy. Robimy przystanek na przełęczy gdzie rozpościera się piękna panoramka. Lecimy dalej, do Kletna, gdzie jest jedyna w okolicy knajpa dla motocyklistów. Jedzenie nie powala na kolana, ale moto klimat całkiem przyjemny. W sumie przejechaliśmy około 220km, czas wracać do obozu.
Wieczorem powtórka z dnia wczorajszego, ognisko, alko., kiełbaski i karczek. Relacji z dzisiejszego latania nie ma końca, było kilka niegroźnych szlifów. Wtem elektryzuje nas przykra wiadomość. Jedna z forumowiczek, która miała zamiar dojechać na zlot już nie dojedzie. Niestety przy zderzeniach czołowych nie mamy praktycznie żadnych szans. Wszyscy poddają się reflekcji, panuje kilka minut ciszy…
Znowu robi się bardzo zimno, chyba jest gorzej niż wczoraj. Zakładam wszystko na siebie i idę spać. Rozmowy przy ognisku słychać jeszcze wiele godzin.

Dzień 3

Tutaj już bez szaleństw. Szybkie pakowanie, śniadanko i w drogę do domciu. Nadkładam troszkę trasy gdyż jadę przez okolice Zalewu Sulejowskiego, gdzie czeka na mnie mój Plecaczek, rodzina i obiadek :)

Kilometraż: 900-1000


Pokaż

I Zlot ADV na większej mapie

Tags: , , , ,

Jeden komentarz dla wpisu “Pierwszy zlot forum ADV”

  1. [...] zlot forum ADV – oj będzie się działo, tym razem spanie w domkach więc dupka już nie przymarznie do ziemi, zgłosiło się ponad 118 chętnych, jak przyjedzie 50% to i tak będzie [...]

Twój komentarz